jak przetrwać upał w mieście

Upał w wielkim mieście. Jak go przetrwać?

przez BODYLOGIKA

Nagrzany beton, brak swobodnego przepływu powietrza, mało drzew, dużo ludzi… Jak przetrwać upał w mieście? W tym temacie czuję się specjalistką, bo od dziecka mieszkam we Wrocławiu (okrzykniętym najgorętszym miejscem w PL) i odkąd pamiętam, nie toleruję upałów. Nagromadziłam trochę life-hacków ułatwiających życie w wielkim mieście, kiedy termometr wskazuje powyżej 30 °C.

Rozpoczęte mam dwa teksty (o cytologii i occie jabłkowym), tymczasem w ostatni upalny dzień lata (sic!) naskrobałam na szybko wpis o tym, co robić, gdy żar leje się z nieba, a ty masz ochotę wylać na siebie kubeł zimnej wody. Rozglądasz się, niczym John Travolta na słynnym memie, a tam po lewej blok, po prawej blok, nad tobą słońce w pełni, a pod nogami beton.

Triki mieszczucha na upalne dni:

  • Porządnie się nawadniam. To znaczy nie piję wyłącznie samej wody, bo w ten sposób łatwo się odwodnić, ale wrzucam do niej zioła – miętę, melisę, czasem rozmaryn – a do tego sezonowe owoce (dają wodzie delikatny posmak) lub po prostu plastry cytryny. Nie ruszam się z domu bez butelki wcześniej przygotowanej wody.

Innym sposobem na nawadnianie są naturalne elektrolity, domowej produkcji. Przepis jest banalny: do szklanki wody wsyp szczyptę soli (np. kłodawskiej lub himalajskiej), troszkę miodu i sok z cytryny.

Nie rezygnuję też z ciepłych naparów ziołowych. Zioła o działaniu chłodzącym to mięta, melisa, krwawnik i szałwia (przy okazji zmniejsza pocenie).

Przy okazji, przeczytaj o ziołach przyjaznych zdrowiu kobiety.

  • Jem owoce i warzywa wychładzające i nawadniające, np. arbuza, melona, brokuł, pomidory, surowe ogórki.
  • Wstaję wcześniej, by przewietrzyć mieszkanie, po czym zamykam okna i zasłaniam rolety. Odsłaniam je i wietrzę dopiero, gdy słońce przestaje intensywnie operować nad naszym mieszkaniem.
  • W swoim pokoju włączam wiatrak. W biurze wspomagam się małym wiatrakiem na biurku, na USB. A na wyjście mam ze sobą malutki wachlarz z Tigera kupiony za 3 zł, który ratuje mi życie, zwłaszcza w komunikacji miejskiej. Wygląda jak talerzyk, bo to po prostu materiał naciągnięty na okrągły drut, złożony ma jakieś ok. 8 cm średnicy, za to od wachlowania aż włos rozwiewa:)
  • Ubieram przewiewne, naturalne materiały. Wiskoza, cienka bawełna… Uwielbiam szczególnie len. Nie martwi mnie, że się gniecie, taka jego natura i urok, nie bawię się w prasowanie, zwłaszcza w upały. Wybieram luźny krój. Nie ma nic gorszego od obcisłych ubrań ze sztucznych materiałów.
  • W torebce noszę wodę termalną. Psik-psik i schładza mnie w parę sekund zimną wodą w sprayu, która przy okazji pielęgnuje skórę. Po aplikacji dobrze jest osuszyć twarz, aby uniknąć jej przesuszenia. Przyznam się, że rzadko to robię. Z tego, co pamiętam jedynie woda marki Uriage nie wymaga osuszania skóry. U mnie najlepiej sprawdziła się woda od Avene i Vichy.
  • Jak tylko mogę, odpuszczam wszelkie spotkania i wielkie plany. Wiem, że będę działać na zwolnionych obrotach, gorzej mi się myśli przy wysokich temperaturach i odczuwam większe zmęczenie.
  • Kilka razy dziennie schładzam się zimnym prysznicem + moczę nogi w misce z zimną wodą.
  • Używam lekkich kosmetyków, czyli łatwo wchłaniającego się kremu, a czasem rezygnuję nawet z kremu i zostawiam na twarzy tylko hydrolat z róży damasceńskiej, który działa jak tonik, a przy okazji nawilża.
  • Jeśli muszę wyjść, na twarz nakładam krem z filtrem. Chciałabym też spróbować oleju z pestek malin, dużo dziewczyn go zachwala, także wrócę do niego na następne lato.
  • W lodówce trzymam lodowe kompresy. Jak bardzo boli mnie głowa, to kładę na parę minut na skronie taki kompres i szybko mnie orzeźwia.
  • Staram się dbać o krążenie, szczególnie w czasie upałów. Wstaję od biurka, żeby się poprzeciągać. Robię krótkie przerwy, żeby się poruszać.
  • Otaczam się roślinami, które produkują tlen i tworzą przyjemny mikroklimat w pokoju, w którym przebywam.
  • Jeśli muszę się przemieścić po mieście, to w przypadku auta, proszę kierowcę, aby włączył wcześniej klimatyzację; w przypadku komunikacji miejskiej – gdy mam wybór, wybieram pojazd z włączoną klimą, a gdy nie – intensywnie się wachluję i siłuję się z pootwieraniem okien;). Na rower jest dla mnie za gorąco.
  • Na zewnątrz chodzę pod parasolką, w słomkowym kapeluszu lub desperacko lgnę do cienia. Mam też wrażliwe oczy na światło słoneczne, dlatego dobre okulary przeciwsłoneczne z filtrem to mój must-have.
  • Wieszam na balkonie mokre, białe prześcieradło. Chroni przed promieniami słońca i łudzę się, że lekko schładza;)
  • Są tacy, którzy latem nie potrzebują ani pidżamy ani kołdry. Ja się do nich nie zaliczam. W desperacji śpię nago, ale brakuje mi wtedy uczucia, że jestem przykryta. Osoby WWO mnie zrozumieją. Pewnie odnalazłabym się pod kołdrą obciążeniową. Dlatego mam piżamę ze śliskiego, chłodnego materiału, pościel letnią albo śpię pod kocem w poszewce.

Jak przetrwać upał w mieście? Ciśnie mi się na usta odpowiedź: „wyjechać z miasta!”. Jeśli tylko jest to możliwe. Nad wodą, w cieniu, przy cyrkulacji powietrza, zapachu roślin, tropikalne lato nie daje aż tak popalić.

Czy któryś z trików mieszczucha jest ci znany? Jak radzisz sobie z upałami? A może jesteś szczęściarą, która łaknie żaru z nieba i czuje się naładowana bateriami słonecznymi, nawet przy wysokiej temperaturze? Daj znać, jak twoim zdaniem przetrwać upał w mieście.

0 komentarzy
2

MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Dodaj komentarz

Ta strona używa "ciasteczek", aby lepiej Ci się z niej korzystało. Jak Ci z tym? Kliknij OK lub dowiedz się więcej. OK Więcej